Skip to content
Menu

BARSZCZ KREMLOWSKI

Julia Dauksza, Mariusz Sepioło
Zdjęcie: Attila Husejnow / Forum

15 czerwca 2022

Nabil Malazi w Dniu Zwycięstwa wdał się w szarpaninę z Ukrainką. Sprawdziliśmy, jak wideo z jego udziałem wykorzystuje rosyjska machina propagandowa. W ten sposób trafiliśmy na zaskakujący trop: byłego działacza białoruskiej opozycji, który rozpowszechnia przekazy Kremla.

Jest 9 maja, w Rosji ważne święto, Dzień Zwycięstwa. W Warszawie rosyjski ambasador Sergiej Andriejew (wbrew ostrzeżeniom polskiego MSZ-u) rusza złożyć kwiaty pod pomnikiem czerwonoarmistów. Czeka na niego tłum protestujący przeciwko agresji na Ukrainę, w tłumie – uchodźcy z Ukrainy. Obok kilkunastu prorosyjskich aktywistów, z osiadłym w Polsce Syryjczykiem, Nabilem Malazim na czele.

Syryjczyk (niegdyś wiceprzewodniczący prorosyjskiej partii Zmiana, dziś nacjonalistyczny „kamrat” i antyszczepionkowiec) podchodzi do protestujących Ukraińców i krzyczy: „Co wy tu robicie tutaj w Polsce, do cholery jasnej?! Co wy tu robicie?! Wracać tam, wracać!”.

Źródło: Zrzut ekranowy

Po chwili Malazi włącza się w szarpaninę z Ukraińcami i dostaje od jednego z nich workiem ze sztuczną krwią. Malazi w odpowiedzi rozrywa mężczyźnie koszulę na strzępy. W tym czasie na drugim końcu cmentarza sztuczną krwią ambasadora Rosji oblewa ukraińska aktywistka.

Zdjęcia oblanego czerwoną cieczą Malaziego obiegają media społecznościowe. Podobnie zdjęcia oblanego czerwonym płynem ambasadora.

Rosyjskie media kilka dni później wykorzystają propagandowo materiał z awantury. Kim są jego bohaterowie?

Przyjaciel Kuby i Putina

Kulisy działalności Malaziego opisaliśmy na początku marca na FRONTSTORY.PL. Mieszkający w Polsce od lat 70. Malazi ma interesy na całym świecie. Od lat zarządza siecią realnych i widmowych spółek pod nazwą Euromid. Korzysta z przywilejów rajów podatkowych i kontaktów z reżimem Baszara Al-Assada w Syrii. Państwo Izrael nazywa „tworem syjonistycznym”, udziela się w środowisku polskich narodowców. Od lat popiera działania Kremla i imperialne ambicje Władimira Putina. Z zadowoleniem przyjmuje aneksję Krymu i uznanie separatystycznych republik w Ługańsku i Donbasie. 

Ma też długą historię bezpośrednich kontaktów z środowiskami prorosyjskimi i ambasadą Rosji w Polsce. 

Historie warte uwagi.
Zapisz się na nasz Newsletter
żeby żadnej nie przegapić

W 2015 r. zostaje wiceprzewodniczącym Partii Zmiana, założonej przez zatrzymanego za szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin Mateusza Piskorskiego. Jest także twarzą proasadowskiego Klubu Syryjskiego w Polsce, stworzonego by „przekazywać rzeczywiste informacje o jego ojczyźnie, jak i naświetlić prawdziwy obraz wojny – jej stron i przebiegu”. Czyli innymi słowy – by szerzyć propagandę zgodną z interesami Asada i Putina.

Mniej więcej w tym samym czasie Malazi zostaje też sekretarzem Stowarzyszenia Przyjaciół Kuby.

Obraca się w ciekawym towarzystwie. W kwietniu 2015 r. razem z Bolesławem Borysiukiem (współtwórcą prorosyjskiej Partii Regionów) leci do Odessy na zaproszenie partii Rodina na obchody rocznicy zamieszek, w których starli się zwolennicy europejskiego kursu Ukrainy i prorosyjscy separatyści (zginęły cztery osoby). Towarzyszy w podróżach do Syrii Januszowi Niedźwieckiemu, zatrzymanemu w 2021 r. przez ABW za szpiegostwo na rzecz Rosji

Ostatnio Malazi występuje u boku Eugeniusza Sendeckiego, twórcy skrajnie szowinistycznej Telewizji Narodowej i Wojciecha Olszańskiego, prorosyjskiego patostreamera. W 2020 r., gdy w Białorusi trwają protesty, organizują wiece poparcia dla Łukaszenki. Gdy Olszański, występujący też pod pseudonimem Aleksander Jabłonowski, tworzy w pandemii swój ruch Kamractwa Rodaków, może liczyć na szablę Nabila Malaziego.

9 maja 2022 r. Malazi staje się głosem „Polaków, którzy mają dość ukraińskich uchodźców”.

Żydzi i zdrajcy Polski

Dwa dni po awanturze na cmentarzu, 11 maja, Syryjczyk pojawia się na zgromadzeniu zwołanym przez Eugeniusza Sendeckiego pod ambasadą Rosji. Grupka nacjonalistów chce „przeprosić” ambasadora Rosji za „napaść” pod pomnikiem czerwonoarmistów.

Źródło: Zrzut ekranowy

Godzinne nagranie z wydarzenia pojawia się na kanale Sendeckiego na YT oraz na profilu Malaziego na Vk.com. Sympatia kolegów Malaziego do ambasadora Andriejewa trwa od kilku lat. Według dziennikarza Grzegorza Rzeczkowskiego, autora książki „Katastrofa posmoleńska: kto rozbił Polskę”, w 2019 r. w dawnej siedzibie partii Zmiana odbyło się spotkanie z ambasadorem Andriejewem. Oprócz dziennikarzy prokremlowskiego portalu Sputnik obecni mieli być też jawnie prorosyjscy narodowcy – wśród nich Sendecki. Człowiek, który w filmiku nagranym wspólnie z prorosyjskim narodowcem Wojciechem Olszańskim deklarował, że jeśli Putin wkroczy do Polski, jako pierwszy podpowiadał będzie, kogo rozstrzelać. Był też Maciej Poręba, skarbnik Stowarzyszenia Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej, częsty gość telewizji Sendeckiego. Obaj to bliscy współpracownicy Malaziego.

Poręba i Malazi udzielają się także w środowisku Braterstwa Polsko-Rosyjskiego, w którym prym wiedzie niejaki Piotr „Bolo” Radtke, według „Polityki” były oficer marynarki wojennej. Innym znanym działaczem tej grupy jest Marcin Ż. ps. Żółty, w wywiadach opowiadający o swojej przeszłości w gangu „Żaby” z Pruszkowa. Dzieckiem tego ostatniego jest z kolei fundacja Wołyń Pamiętamy, prowadzona przez antyukraińską działaczkę (ich wkład w dystrybucję antyukraińskich przekazów opisywaliśmy tutaj).

Do 2016 r. Sendecki zasiadał w zarządzie głównym Stowarzyszenia Narodowego im. Romana Dmowskiego. Jego członkiem był wtedy Dawid Berezicki, prezes Obozu Wielkiej Polski, którego członkowie realizowali w Polsce finansowane przez Rosjan akcje przeciw Ukrainie. 

OWP organizował demonstracje poparcia dla Rosji po aneksji Krymu w 2014 r. m.in. z tygodnikiem „Myśl Polska”. Dziś jako publicysta „Myśli Polskiej” udziela się Mateusz Piskorski.

Byli i obecni działacze OWP współpracują dziś ze stowarzyszeniem Narodowy Front Polski, którego szefem jest Wojciech Olszański, czołowa postać w tzw. Ruchu Kamrackim (ma sprawę za antysemickie wypowiedzi podczas marszu w Kaliszu). Jego przyjaciel Nabil Malazi nazywa go „kamrackim smokiem”.

Co wynika z tej plątaniny narodowych organizacji i postaci? Że wielu bohaterów antyukraińskich wystąpień w Polsce to stała grupa, o długim śladzie zasług dla rosyjskiej propagandy.

W tym świecie pojawiają się również nowe twarze.

Po drugiej stronie lustra

Kilka dni po Święcie Zwycięstwa – 14 maja – wideo z Malazim z cmentarza rozchodzi się po rosyjskojęzycznym internecie. 

„Polacy rozpędzili wiec Ukraińców w Warszawie”, „‘Idźcie do pracy’: Polacy są zmęczeni ukraińskimi wiecami”, „Polacy wezwali ukraińskich uchodźców do powrotu do ojczyzny”, „Mieszkańcy Warszawy rozproszyli antyrosyjski wiec” – to tylko niektóre z propagandowych nagłówków, które znaleźliśmy na co najmniej dwudziestu rosyjskich i białoruskich portalach. Informacje o zajściu publikowały pravda.ru, Komsomolska Pravda, Izwiestia, agencja RIA FAN czy Rusvesna.su.

Teksty to zestaw nieprawdziwych i manipulacyjnych haseł, które budują narrację o tym, że polskie społeczeństwo jest zmęczone uchodźcami.

Rosyjska machina propagandowa łączy akcję spod pomnika z tematem zabójstwa mężczyzny na warszawskim Nowym Świecie, do którego doszło w maju. Fałszywie przypisywano je Ukraińcom, choć podejrzanymi w tej sprawie są dwaj Polacy.
Jeszcze 14 maja portal Tsargrad należący do oligarchy Konstantina Małofiejewa podawał za Katarzyną Sokołowską z fundacji Wołyń Pamiętamy, że zabójstwa dokonali Ukraińcy, a organa ścigania „wywierają presję” na rodzinę ofiary, by zatuszować narodowość sprawców.

Drugim materiałem często łączonym z nagraniami spod pomnika jest nagranie z antyukraińskiej pikiety krakowskich antyszczepionkowców z Małopolskiego Buntu (w jaki sposób wykorzystano ją do manipulowania narracjami na temat Ukraińców w Polsce opisywał Konkret24). Przekaz jest prosty: Ukraińcy są roszczeniowi, terroryzują Polaków, w całym kraju dochodzi do napięć między Polakami a uchodźcami.

Zmanipulowane treści o Polakach niechętnych Ukraińcom oparte są właśnie o nagranie z 9 maja, z warszawskiego cmentarza. Z kanału YouTube i Telegrama o nazwie Dostawcy Wrażeń podchwytują go najpierw białoruskie, a potem rosyjskie media. Według ich publikacji, autorem filmu ma być „młody Polak” – to autora słychać na filmie jak krzyczy zza kamery: „Do pracy! Do pracy! Na front, do okopów”. Rosyjskie media nie wspominają, że rzekomy Polak, redaktor Dostawców Wrażeń, krzyczy z wyraźnym wschodnim akcentem. Przekaz prowadzonych przez niego kanałów to miks przekazów rosyjskiej propagandy.

W świecie tworzonym przez Dostawców Wrażeń wojna to całkowita mistyfikacja, ale jednocześnie Rosjanie odnoszą same sukcesy militarne, Ukraińcy to naziści i banderowcy, którzy przyjechali do Polski pobierać zasiłki i zorganizować kolejny Wołyń.

Kanał na YouTube powstał w styczniu, na Telegramie w marcu – i szybko zdobyły popularność. W kwietniu opublikowane na nim materiały były udostępniane ponad 1000 razy, w większości na kanałach związanych z rosyjską i białoruską propagandą, na przykład przez propagandzistę Sołowiowa lub kanały takie jak Operacja Specjalna Z czy białoruskie Żółte Śliwy, przez badaczy m.in. iSANS (The International Strategic Action Network for Security) uznawane za związane z białoruskimi służbami.

Kto stworzył „Dostawców Wrażeń”? Ustaliliśmy, że stoi za nimi Arciom Dubski, Białorusin mieszkający w Polsce od 2011 r. Poza prowadzeniem własnych kanałów związany jest ze stowarzyszeniem Nowa Polska Ponad Podziałami z Rudy Śląskiej walczącym z „przymusem szczepień i segregacją sanitarną” i jego kanałem MIR.tv-Media Informacje Relacje (podają, że jest ich działaczem i redaktorem).

Do Rosji w swoich tematach

W tym momencie prosta do tej pory historia okazuje się bardziej skomplikowana. Arciom Dubski, autor filmiku i redaktor propagandowego kanału, który go dystrybuował, w sieci znany jest jako były działacz społeczny i opozycjonista związany niegdyś z intensywnie represjonowaną przez reżim Łukaszenki organizacją Młody Front.

Od 2012 r. zasiadał w radzie polskiej organizacji – Związku na rzecz Demokracji w Białorusi, zarządzanej przez emigrantów z Młodego Frontu. Od marca 2021 r. jego brat, Illja Dubski, znajduje się w białoruskim więzieniu: został skazany na pięć lat kolonii karnej za komentarze w internecie. Prorosyjska aktywność Arcioma w sieci zaczyna się kilka miesięcy później.

Kanały telegramowe, które wykorzystywały treści z kanału Dostawcy Wrażeń. KILKNIJ obrazek, żeby zobaczyć całą listę

Dlaczego dawny działacz białoruskiej opozycji rozprzestrzenia kremlowską propagandę? W nocy z 9 na 10 maja, tuż po opublikowaniu filmu spod pomnika, Arciom Dubski wyjechał na Białoruś. 10 maja wrzucił ostatnie przed dłuższą przerwą nagranie pod tytułem „Jak może wyglądać świat bez nazizmu”: spaceruje na nim po cmentarzu żołnierzy radzieckich w miejscowości, którą zidentyfikowaliśmy jako Osipowicze w obwodzie mohylewskim, opowiadając: „Dosłownie wczoraj byłem w Warszawie, na cmentarzu wojskowym, a dzisiaj jestem na Białorusi, (…) to ma wyglądać tak jak teraz wygląda: brak banderowskiej bydłoty, dzieciaki bawią się na czołgach”. Opowiada też o swoim zachwycie białoruskimi fajerwerkami z okazji Dnia Zwycięstwa – „czułem, że w domu na mnie czekają, w pozytywnym sensie, byłem zachwycony”.

Ktoś faktycznie czekał: 12 maja w Mińsku Dubski został porwany, przesłuchany, pobity i wtrącony do aresztu przez KGB. Jego zatrzymanie 14 maja potwierdzili obrońcy praw człowieka z białoruskiej grupy wolontariuszy Mayday. Według nich Dubski przebywał w jednym z najbardziej represyjnych więzień Mińska.

Po aresztowaniu oba kanały Arcioma Dubskiego przez 18 dni nie publikowały postów – na kanale na Telegramie co wieczór dyskusję na bieżące tematy transmitowali na żywo inni użytkownicy platformy.

Po kilkunastu dniach autor kanału został zwolniony z aresztu i wrócił do Polski. W nagraniu opublikowanym po powrocie do Warszawy Dubski tak tłumaczył swoją nieobecność: „Jechałem akurat nie na Białoruś tylko do Rosji, w pewnych swoich tematach, i jechałem przez Mińsk (…) dostałem worek na głowę i zostałem wrzucony do auta jakiegoś, osobówki.” Auto miało go zabrać do siedziby KGB, gdzie przesłuchanie miało dotyczyć „jego współpracy z służbami specjalnymi z Polski, Litwy, Rosji, innych niektórych tam krajów” (jednocześnie, jak twierdzi Artiom, białoruskie służby nie zabezpieczyły zawartości jego telefonu).

Od tamtej pory kanał Dostawcy Wrażeń wypuścił ponad 20 filmów, w których Artiom tropi Ukraińców w kolejkach po karty miejskie, rozważa jak będzie przebiegał rzekomy „rozbiór” Ukrainy (koncept aneksji części Ukrainy przez Polskę akurat w tych dniach forsowany był przez rosyjski rząd i media) i tłumaczy swoim widzom, dlaczego jest „prorosyjski” (bo „sporo mega fajnych pisarzy i działaczy kultury pochodzi z Rosji”). 

Na Telegramie od 28 maja zdążył opublikować ponad 800 postów. „To Wy – Polacy będziecie ich utrzymywać. To z waszych podatków przesiedleńcy z Ukrainy będą dostawać darmową kasę, 500+, 300+, 12000+, 500 zeta na leki”; „Czas operacji specjalnej Federacji Rosyjskiej na Ukrainie wynika z rozkazu kategorycznego unikania ataków na infrastrukturę cywilną”; „Japonia ma dość Ukraińskich uchodźców. Większość Ukrainek zajmuje się prostytucją, pornografią i roznoszeniem chorób” – to typowy rodzaj publikowanych przez nie treści. Produkuje ich od 40 do 130 dziennie, od kilku do kilkunastu na godzinę.

Wciąż przekazują je dalej kanały związane blisko z Kremlem oraz z białoruskimi służbami. Dubski nie zdecydował się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w swoich kanałach rozpowszechnia propagandowe przekazy rosyjskie – zamiast tego opublikował maila od naszego dziennikarza w swoim kanale na Telegramie.

Współpraca: Anastasiia Morozova

Śledztwo jest częścią projektu „Od dezinformacji do nienawiści” realizowanego z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy finansowanego przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię w ramach Funduszy EOG.

Julia Dauksza

Dziennikarka FRONTSTORY.PL. Researcherka OSINT z doświadczeniem w międzynarodowych projektach śledczych OCCRP i VSquare. Współpracowała z organizacjami pozarządowymi (m.in. Otwarte Klatki).

Mariusz Sepioło

Dziennikarz FRONTSTORY.PL. Publikował reportaże i wywiady m.in. w „Tygodniku Powszechnym” i „Polityce”. Autor kilku książek reporterskich: „Klerycy”, „Himalaistki”, „Ludzie i gady”.

CZYTAJ WIĘCEJ