Skip to content
Menu

Zmianowiec
z wizytą
u Ławrowa

Mariusz Sepioło
Zdjęcie: Maciek Markowski / Forum

8 grudnia 2022

Współpracownik oskarżonego o szpiegostwo Mateusza Piskorskiego spotkał się w Moskwie z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem 

Tomasz Jankowski wziął udział w propagandowej konferencji organizowanej przez ludzi Putina 

Po powrocie do Polski nie niepokojony przez służby przeszedł kontrolę graniczną

Zdjęcie wygląda na robione w pośpiechu. Na pierwszym planie uradowana para: młoda kobieta i stojący obok niej Tomasz Jankowski, działacz prorosyjskiej partii Zmiana i współpracownik oskarżonego o szpiegostwo Mateusza Piskorskiego. Towarzyszącej Jankowskiemu kobiecie ściska dłoń sam Siergiej Ławrow, rosyjski minister spraw zagraniczny, jeden z najbliższych ludzi Putina. Zdjęcie zrobiono kilka dni temu w siedzibie rosyjskiego MSZ.

Zrzut ekranowy z profilu Tomasza Jankowskiego na Facebooku

Jankowski pojechał do Moskwy na organizowaną przez Fundację Gorczakowa konferencję „Dialog dla przyszłości”. W tym roku wśród głównych tematów dwunastej już konferencji – jak czytamy w rosyjskojęzycznych mediach – było „przywrócenie pokojowego życia na nowych terytoriach oraz ich integracja gospodarcza, finansowa i społeczna”. Nowe terytoria to trzy zajęte przez Rosję wschodnie regiony Ukrainy: doniecki, ługański i zaporoski. 

Na konferencji wypowiadają się m.in. prokremlowscy dziennikarze, naukowcy i całkowicie podlegli administracji Kremla urzędnicy z przejętych regionów, m.in. Władimir Rogow, członek rady głównej administracji obwodu zaporoskiego.

Historie warte uwagi.
Zapisz się na nasz Newsletter
żeby żadnej nie przegapić

W Moskwie Jankowski odwiedza Plac Czerwony, a na spotkanie – jak pisze na Facebooku – zapraszają go studenci Akademii Dyplomatycznej przez rosyjskim MSZ. Robi sobie zdjęcie m.in. z Aleksandrem Szpakowskim, którego przedstawia jako historyka i politologa.

Tak naprawdę Szpakowski to były dziennikarz, dziś propagandysta udzielający się jako ekspert w przychylnych Łukaszence mediach (np. CTV BY). Na swoim kanale na Telegramie uprawia nachalną prorosyjską propagandę, chwali Łukaszenkę a na stronie pro-łukaszenkowskiej „Naszej Niwy” ostrzega Polskę, że za wsparcie Ukrainy na Warszawę może zostać skierowane uderzenie atomowe.

Jankowski fotografuje się w Moskwie z kimś jeszcze: byłym korespondentem rosyjskich mediów w Polsce Leonidem Swiridowem, przez polskie służby podejrzewanym o szpiegostwo i w 2015 r. wydalonym z Polski (w reakcji na jego wydalenie, Rosja wycofała zezwolenie na pobyt polskiego reportera Wacława Radziwinowicza).

Zrzut ekranowy z profilu Tomasza Jankowskiego na Facebooku

Swiridow stworzył w Polsce pokaźną sieć kontaktów z działaczami skrajnie prawicowych i skrajnie lewicowych organizacji. Będąc już w Rosji nadal spotykał się z polskimi prorosyjskimi nacjonalistami, m.in. Piotrem Korczarowskim z kanału eMisja.tv (co ujawnił Marcin Rey), a także z posłem Konfederacji Grzegorzem Braunem.

Po wyjeździe z Polski Siwiridow zaczął współpracę z rosyjską Fundacją Wspierania Dyplomacji Publicznej im. Gorczakowa. Tą samą, która zorganizowała teraz konferencję z udziałem Jankowskiego. Jak pisała Gazeta Wyborcza, fundacja powstała w 2010 r. dzięki dekretowi ówczesnego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, a pieniądze na jej działalność dał Gazprom. Na czele rady powierniczej fundacji stoi Siergiej Ławrow, a w jej składzie można znaleźć Jurija Uszakowa, byłego funkcjonariusza KGB i przyjaciela Putina. 

Ważnym elementem sieci Swiridowa byli – i nadal są – działacze prorosyjskiej partii Zmiana, założonej w 2015 r. przez Mateusza Piskorskiego. Piskorski to również twórca założonego w 2007 r. Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, na którego konto trafiły pieniądze z gigantycznej pralni brudnych pieniędzy, zwanej Russian Laundromat. Był współpracownikiem Aleksandra Usowskiego, organizatora antyukraińskich i prorosyjskich akcji w Polsce, udzielał wypowiedzi dla prokremlowskich mediów. 

Bliskim współpracownikiem Piskorskiego od wielu lat jest Tomasz Jankowski, wcześniej również związany z Samoobroną. Zmianowcy za jego czasów organizowali wiec pod hasłem „NATO won z polskich stron” i chcieli z honorami witać prokremlowskich motocyklistów z grupy Nocne Wilki. W happeningu na granicy Polski z Obwodem Kaliningradzkim brylował wtedy Jankowski.

Od marca 2015 r. Jankowski jest sekretarzem zarządu stowarzyszenia Komitet Ukraiński, które stawia sobie za cel działanie na rzecz przyjaźni obu państw i zapobieganie wzajemnym uprzedzeniom. W zarządzie organizacji jest Mateusz Piskorski, a w komisji rewizyjnej Bartosz Bekier, lider prorosyjskiej Falangi. Prezesem Komitetu Ukraińskiego jest Jacek Kamiński, prorosyjski działacz, wcześniej związany z neofaszystowską partią Narodowe Odrodzenie Polski.

Dziś Jankowski współpracuje z redakcją prorosyjskiego czasopisma Myśl Polska. Po ataku Rosji na Ukrainę regularnie publikuje teksty, w których m.in. narzeka, że tezom Aleksandra Dugina, czołowego ideologa Kremla, nie poświęca się należytej uwagi. Na zaproszenie rosyjskich mediów propagandowych komentuje nastroje wobec Ukraińców w Polsce. Przedstawiany jest jako historyk i politolog. Niedługo po wybuchu wojny udzielił komentarza jednemu z głównych mediów kremlowskich, państwowej telewizji Rossija 24. Wspomniał o polskim ruchu antyuchodźczym oraz o tym, że w Polsce „nikt nie chce zrozumieć, co się wydarzyło na Donbasie w 2014 i ile dzieci zabili neonaziści z Azowa”. Prowadzący dziękował Jankowskiemu za odwagę. 

Głośno o Jankowskim w rosyjskojęzycznej sieci zrobiło się wiosną, gdy wystąpił w białoruskiej propagandowej telewizji CTV BY oraz udzielił wywiadów rosyjskim mediom. W lipcu pojawił się też w programie czołowego kremlowskiego propagandzisty Sołowiow Live poświęconym „banderyzacji Polski”. Mówił wtedy, że w Ukrainie kwitnie skrajny nacjonalizm a Polacy nie wspierają Ukraińców, są do tego jedynie zmuszeni przez Unię Europejską.

Niedawno Jankowski założył kanał na YouTube, w którym występuje z Mateuszem Piskorskim. W nagraniach prezentują antyukraińską i prorosyjską propagandę. Garść ostatnich tematów: „Ukraińskie zbrodnie wojenne”, „Broń dla Ukrainy czy przestępców?”, „Brudne prowokacje Kijowa?”.

W rozmowie telefonicznej z FRONTSTORY.PL mówi, że nagrał w Moskwie rozmowę z Leonidem Swiridowem. O czym rozmawiali? Głównie o tym, co „spotkało Swiridowa w Polsce”, a to według niego „bardzo przykra historia”, bo dziennikarzowi bez powodu „odebrano prawo do wykonywania zawodu”.

Jankowski twierdzi, że na konferencji Fundacja Gorczakowa był w charakterze gościa, nie zabierał głosu w panelach. Podróż i pobyt, jak przyznaje, sfinansowała mu rosyjska fundacja. Z Siergiejem Ławrowem rozmawiał około minuty. Miał mu powiedzieć, że jeśli według Ławrowa „zachodni partnerzy nie chcą z nim rozmawiać”, to może lepiej, żeby Rosja rozmawiała z zachodnimi „narodami”. Jak? Na przykład poprzez publikacje, takie jak wydana w Polsce książka z przemówieniami Ławrowa, którą Jankowski wręczył ministrowi po spotkaniu.

Do Moskwy leciał przez Stambuł, a wracał przez Dubaj „z powodu sankcji” (po wybuchu wojny większość połączeń z Rosją została zawieszona). We wpisie na Facebooku chwali się, że po raz pierwszy od czterech podróży do Rosji, na lotnisku w Warszawie nie musiał przechodzić kontroli osobistej, za co dziękuje „panu Ławrowowi”. Jego wpis komentuje propagandzista Leonid Swiridow krótkim: „Nu i charaszo”.

Zrzut ekranowy z profilu Tomasza Jankowskiego na Facebooku

Jankowski przyznaje, że na lotnisku po powrocie nikt go nie pytał, w jakim celu leciał do Moskwy. Dlaczego? Twierdzi, że „orły z bezpieki” podsłuchują jego rozmowy od 2014 r., nic nie znalazły i „chyba się nim znudziły”. 

Dlaczego nikt nie kontrolował Jankowskiego po powrocie ze spotkania z najwyższymi urzędnikami Putina? Czy polskie służby wiedziały o podróży działacza Zmiany do Moskwy i udziale w konferencji, która usprawiedliwia aneksję Ukrainy przez Rosję? 

Zapytaliśmy o to rzeczników ABW i ministra koordynatora służb specjalnych. ABW odpisało tylko, że nie komentuje sprawy. Biuro prasowe ministra odpowiada, że „z uwagi na obowiązujące przepisy prawa nie podaje się do publicznej wiadomości, jakie osoby pozostają (lub nie) w zainteresowaniu służb” i „nie ujawnia się szczegółów prowadzonych przez służby działań”.

współpraca Anastasiia Morozova

Mariusz Sepioło

Dziennikarz FRONTSTORY.PL. Publikował reportaże i wywiady m.in. w „Tygodniku Powszechnym” i „Polityce”. Autor kilku książek reporterskich: „Klerycy”, „Himalaistki”, „Ludzie i gady”.

CZYTAJ WIĘCEJ