Skip to content
Menu

USTAWIĘ WAS POD ŚCIANĄ I ROZSTRZELAM”.
JAK SIĘ PRACUJE W GRUPIE SCHWARZ

Szymon Krawiec
Zdjęcie: Chanchai phetdikhai / Shutterstock

18 lutego 2022

Groźby, obelgi, zastraszanie. Tak według pracowników wygląda praca w europejskim gigancie, do którego należy m.in. znana sieć marketów Lidl. 

Marek: – Kiedy uznałem, że dalsza praca nie ma sensu? Gdy usłyszałem, jak potraktowano Gosię. Pewnego dnia nowa przełożona kazała jej znienacka jechać na cały dzień z Warszawy do Poznania. Dziewczyna ma dwójkę małych dzieci. Nie mogła znaleźć szybko nikogo, kto zostanie z nimi na cały dzień. Usłyszała: „Jeśli praca przeszkadza w życiu, to dzieci oddaje się do domu dziecka, psa do schroniska, dom zamienia na hotel, a z mężem się rozwodzi”. Następnego dnia Małgosia złożyła wypowiedzenie. Była inżynierem z 13-letnim doświadczeniem.

Jolanta: – Mnie pan prezes zaprosił do gabinetu. W zasadzie tylko po to, żeby opowiedzieć o swoim hobby. Że jest myśliwym i zawsze wozi broń w samochodzie.

Darek: – Ja pamiętam sytuację z warsztatów we Wrocławiu. Zaproszono nas do hotelu Monopol. Nowy szef powiedział, że bardzo lubi ten hotel i zawsze wybiera apartament z balkonem, z którego przemawiał Adolf Hitler.

Między Lidlem a odpadami

Thomas Sroka ma niemiecki paszport, chociaż urodził się w Polsce. Jako dziecko wyjechał z rodzicami do Niemiec. Tam chodził do szkoły, odbył służbę w wojsku. Podwładnym opowiada, że chciał zostać wojskowym pilotem.

Jolanta: – To było w Szczecinie. Lato, ciepły wieczór, kolacja, miła atmosfera. Wzięliśmy po kieliszku wina i usiedliśmy nad wodą. Koleżanka Thomasa żartowała, że jest za wysoki na pilota myśliwców. Wszyscy się śmiali, on również. Potem Thomas opowiadał, że kiedyś chciał pływać łodzią podwodną. Magdalena znowu zażartowała, że z jego wzrostem musiałby stać w peryskopie. To wszystko było grzeczne, kulturalne, każdy się śmiał. Niedaleko leżały worki z piaskiem. Thomas rzucił do jednego z gości: „Przywiąż jej ten wór z piachem do nogi i wp….ol do tego jeziora, żeby się zamknęła”. Zamarłam.

Krystyna: –  Zaraz na początku swojej pracy zaprosił mnie i kolegę do gabinetu. Powiedział: „Jeśli będziecie mili, to będziemy współpracować. A jeśli okażecie się matołami, to was wyp…lę”.

Robert: – Nie mogłem uwierzyć w to, co usłyszałem. Zapytałem Jolę, czy on naprawdę powiedział do nas „matoły”, czy to było jakieś słowo po niemiecku?

Historie warte uwagi.
Zapisz się na nasz Newsletter
żeby żadnej nie przegapić

Thomas Sroka jest prezesem polskiego oddziału spółki PreZero. To część niemieckiej Grupy Schwarz, do której należą m.in. sieci marketów Lidl i Kaufland. Jej właścicielem jest Dieter Schwarz, jeden z najbogatszych Niemców.

Kilka lat temu Grupa Schwarz uznała, że skoro sklepy wprowadzają na rynek miliony produktów w opakowaniach, to warto zająć się zbiórką odpadów i ich przetwarzaniem. W 2018 r. grupa kupiła rodzinną, niemiecką firmę Toensmeier, która później zmieniła nazwę na PreZero. Kolejnym etapem był zakup niektórych europejskich oddziałów grupy Suez, francuskiego giganta gospodarki odpadami. Niemcy kupili oddziały Suezu w Holandii, Luksemburgu, Niemczech, Szwecji i w Polsce.

 

1 czerwca 2021 r. do polskiego Suezu wkroczył nowy zarząd na czele z Thomasem Sroką. Jego zadaniem było połączenie dwóch firm – PreZero z dużym Suezem. Dla wielu pracowników przejmowanej firmy zaczął się koszmar.

To były jednostkowe przypadki

Darek: – Na początku podchodziliśmy do pomysłu połączenia z entuzjazmem. Schwarz kojarzył się z rozwojem. Pierwsze, co nas zaniepokoiło, to sygnały, że prezes Sroka szuka brudów na naszego byłego szefa. To zaczęło się jeszcze wiosną 2021 r., przed oficjalnym przejęciem. Któregoś dnia mieliśmy spotkanie służbowe z naszym prezesem, gdy dostał telefon od kolegi z konkurencji. Usłyszał, że pan Sroka przy pomocy zaufanych ludzi szuka na niego haków. Byliśmy świadkami tej rozmowy.

Jolanta: – Potraktowałam to jak żart. Jak można na szefa dużej korporacji szukać haków? Jakich haków?

Marek: – To było dziwne, ale entuzjazm nie gasł. Do ostatniej chwili nasz prezes słyszał, że widzą dla niego miejsce po fuzji. To nas uspokoiło.

1 czerwca 2021 r. Thomas Sroka przyjechał w towarzystwie prawnika do siedziby Suezu w Warszawie. Jedną z jego pierwszych decyzji było… wyrzucenie szefa polskiego Suezu (pracował w firmie ponad 20 lat).

Krystyna: – W kilka minut. Dał mu do podpisania rozwiązanie umowy i kazał opuścić biuro. Nam powiedział, że nie mamy się czym stresować, że wszystko będzie super, że z byłym szefem rozstał się, bo tamten nie przyjął nowej oferty pracy. Jednak według relacji byłych pracowników, jak i ich byłego szefa, Sroka żadnej nowej oferty pracy nie przedstawił. – Z jego strony to było zwykłe kłamstwo – mówią.

Thomas Sroka przyszedł do nowej organizacji z ludźmi, którzy pracowali z nim kilkanaście lat temu w produkującej płyty meblowe firmie Kronospan. Za jego rządów w Kronospanie pracownicy skarżyli się, że muszą pracować po 12 godzin dziennie, nie mają przerw, a przełożeni ich obrażają.

Sprawę opisywały lokalne media: „Najgorzej jest, gdy któraś z maszyn nie działa jak należy. Gdy zgłosimy problem, przełożeni zwalają całą winę na nas. Za to, gdy wszystko idzie sprawnie, kierownicy chodzą po hali i drą się ‘schnela, schnela!’, ‘wy macie zapier… jak psy!’” – relacjonował „Nowej Trybunie Opolskiej” w 2010 r. jeden z pracowników Kronospanu. Sroka tłumaczył wtedy, że chodzi o jednostkowe przypadki. Mogły się zdarzyć, bo zakład jest nowy i niektórzy kierownicy mogą mieć problem z zarządzaniem ludźmi.

Zrobię losowanie, kogo wyrzucić

Jest 2021 r. Pierwsze tygodnie w Suez Thomas Sroka spędza na wizytacji lokalnych oddziałów przejętej firmy. W wyjazdach często towarzyszą mu najbliżsi współpracownicy. Ludzie z PreZero chcą poznać polskie oddziały. Odwiedzają spalarnie, kompostownie i inne instalacje Suezu. Na miejscu spotykają się z pracownikami.

23 czerwca 2021 r. Sroka wizytuje składowisko odpadów w Szprotawie w Lubuskim. Poprzedniej nocy nad zakładem przeszła gwałtowna burza, na składowisku leżą porozrzucane odpady. Z notatki służbowej pracowników:

„Pan prezes powiedział o możliwym rozkopaniu zrekultywowanego składowiska w celu kontroli zawartości i przekazaniu informacji prokuraturze. (…) Podczas obejścia pan prezes Thomas Sroka przekazywał swoje uwagi dot. zawieszonej reklamy wykonawcy kompostowni oraz dot. niezadowalającego stanu porządkowego zakładu. (…) Na koniec wizytacji, kiedy uczestnicy stanęli przy sortowni, przy wszystkich osobach uczestniczących, pan prezes Thomas Sroka krzycząc zwrócił się do: [tu w notatce wymienione są nazwiska członków zarządu Suez Zachód – red.] Cyt. ‘Czy lubicie swój job? Za tydzień przyjadę tutaj z ludźmi i zrobię losowanie, którego z was wypierdolić. To nie są standardy Prezero. Wypierdolę was wszystkich. Lepiej przepisujcie swoje domy na żony, bo mam sztab ludzi, którzy was załatwią. Jeśli powiąże ktoś wasze działania z Lidlem to was załatwię. Czy już dzisiaj mam kogoś wypierdolić?’. Dalej krzyczał nakazując się oddalić palcem wskazującym Cyt. ‘Rozumiecie? Rozumiesz? No zapierdalać już, no zapierdalaj, no zapierdalaj teraz’” [pisownia oryginalna].

Jolanta: – Mówił, że rozkopie to składowisko aż do membrany i jeśli znajdzie choćby pół grama czegoś, co nie powinno się tam znaleźć, to wszystkich nas zamknie. Znam tę notatkę. To wierne cytaty.

Według naszych rozmówców przed wejściem na teren instalacji prezes Sroka został poproszony, aby zmienić buty na takie, które zapewnią mu bezpieczeństwo [zgodnie z zasadami BHP obowiązującymi w spółce – red.].

Jolanta: – Powiedział, że ich nie zmieni. Poinformowałam, że kierownik może go nie wpuścić w zwykłych butach. Usłyszałam: „Niech spróbuje, to go wypierdolę”

Milcz, gdy szef się denerwuje

7 lipca 2021 r., kolejna wizytacja. Tym razem Wrocław. W trakcie spotkania Sroka odbiera telefon, wychodzi z pomieszczenia. Wraca wyraźnie zdenerwowany. Wspomina historię jak to były prezes Suez, pojechał do Berlina, żeby spotkać się ze swoim znajomym Axelem Schweitzerem, właścicielem niemieckiej firmy Alba, zajmującej się gospodarką odpadami.

Z notatki ze spotkania we Wrocławiu [imię i nazwisko byłego prezesa Suez zostało usunięte na jego prośbę, ponieważ nie chce mieć już styczności z obecną spółką – red.]: prezes Sroka w sposób obraźliwy i prześmiewczy zaczął opowiadać historię wyjazdu byłego prezesa Suez do Berlina (…) informując nas cyt.  ‘całe Niemcy śmieją się z niego, popijając koniak przed swoim kominkiem’, usłyszeliśmy, że cyt. ‘Były prezes jest małym człowiekiem, nikim znaczącym i pozbawionym kindersztuby i nie miał prawa pojechać na takie spotkanie’ (…), że pojechał cyt. ‘podpierdolić zarząd polskiej Alby czego się absolutnie nie robi’ i dalej prezes Sroka powiedział, że cyt. ‘jeśli ktokolwiek z was spróbuje naskarżyć na mnie, bądź wysłać informacje o mnie do swoich szefów to ustawię was pod ścianą i rozstrzelam’” [pisownia oryginalna – red.].

Spotkanie trwa. Osoba z zarządu PreZero informuje, że na wysypiskach trwają audyty, żeby nie narażać grupy Schwarz na jakiekolwiek ryzyka. Przedstawiciel byłego Suez mówi, że oni też przeprowadzali audyty, ale jeśli nowy właściciel ma jakieś informacje, że coś źle działa, to… Nie ma szansy dokończyć swojej wypowiedzi.

Z notatki: „W tym momencie nastąpił wybuch prezesa Sroki, który krzycząc, zaczął mówić: Cyt. ‘gówno dostaniesz, sam sobie przeprowadź audyty. Co wy myślicie że wszystko będziemy za was robić’”. Na uwagę, że „’chyba źle się zrozumieliśmy’, prezes Sroka   krzycząc dalej przerwał tę wypowiedź cyt. ‘Nie przerywaj młody człowieku jak do ciebie mówię. To ja jestem szefem i nie masz prawa się odzywać kiedy ja mówię i dopóki nie skończę’.(…)  Dalej nastąpiła przerwa podczas której usłyszeliśmy, że ‘w Prezero obowiązuje żelazna zasada: Jak szef jest zdenerwowany, to nikt nie ma prawa się odzywać”.

Mam cię, kurwa, dosyć

Marek: – W tych notatkach nie ma przesady. To dokładne cytaty. Byliśmy obrażani, obrzucani wulgaryzmami. Sugerowano nam osobistą odpowiedzialność finansową za irracjonalne przewiny. Byliśmy poddawani różnym formom zastraszania, wykorzystywania mniej lub bardziej legalnych metod atakowania ludzi. Wiele razy słyszeliśmy o byłych policjantach i pracownikach niemieckich służb zatrudnionych przez Grupę Schwarz, którzy mają szukać jakichś nieprawidłowości czy brudów na ludzi.

Jolanta: – Pracownik jest takim samym składnikiem majątku jak parę pojemników na śmieci. Nawet nie jak śmieciarka, bo śmieciarka trochę kosztuje. Jest nikim.

Oprócz wycieczek po lokalizacjach Suezu wspólnym zadaniem PreZero i przejmowanej firmy był rebranding. Nazwa Suez miała zniknąć z polskiego rynku.

Marek: – Wiadoma sprawa. Nowy właściciel, nowa marka, ale też gigantyczne przedsięwzięcie. Kilka milionów pojemników, kilka tysięcy aut, loga, szyldy, biura, z których ma zniknąć nazwa Suez, a pojawić się PreZero.

Jolanta: – Spotkanie skończyło się tym, że jeśli rebranding nie zostanie przeprowadzony na czas, to osobiście poniesiemy za to kary finansowe. Usłyszeliśmy, że to jest zapisane w umowie między Suezem i PreZero. Że tą odpowiedzialnością będziemy obarczeni konkretnie my, z imienia i nazwiska.

„Pracownik może być takim samym składnikiem majątku jak pojemniki na śmieci. Nawet nie jak śmieciarka, bo śmieciarka trochę kosztuje”.

Marek: – Potem zaczęły się inne historie. Zaczęto na nas wywierać naciski, skracając terminy opisane umowami. I to skrajnie. Na przykład: w umowie jest zapisane, że mamy na rebranding półtora roku, licząc od czerwca, a tu nagle słyszymy, że wszystko ma być wykonane w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy, do końca roku. Czyli tak naprawdę skracają termin na wykonanie gigantycznego zadania trzykrotnie, bo mowa o rebrandingu całej floty samochodów i pojemników.

Robert:Dla zobrazowanie skali tej operacji: tylko w Trójmieście i gminach ościennych stoi 250 tys. pojemników do retencji odpadów.

Darek: – Następnego dnia rozmawiałem na temat przyczyn nagłego skrócenia terminu z członkinią zarządu PreZero. Usłyszałem: „Nie masz pojęcia, co dzieje się w twoich spółkach”, „Nie panujecie nad podstawowymi sprawami” czy wreszcie: „Mam cię kurwa dosyć”. Napisałem maila do prezesa Sroki z opisem tej rozmowy. Nie dostałem odpowiedzi.

Miło już było, teraz zapierdalać

Pracownicy PreZero i przejmowanego Suezu w czerwcu 2021 r. spotykają się na imprezie integracyjnej podczas warsztatów w hotelu Monopol we Wrocławiu. Na spotkaniu pojawiło się ponad stu pracowników z przejętej i przejmującej organizacji.

Jolanta: – We Wrocławiu usłyszeliśmy, że będziemy wybierać to, co najlepsze z jednego i z drugiego świata, bo oczywiście w jednym my jesteśmy lepsi, w drugim wy, i tak będziemy tworzyć nowe PreZero. Prezes Sroka zakończył to spotkanie słowami: „Miło już było, a teraz zapierdalać”.

Krystyna: – Takich min naszych pracowników jeszcze nie widziałam. Wszyscy byliśmy załamani, bo dostaliśmy jasny przekaz: jesteście nikim, jesteście zerem, kupiliśmy jakieś gówno i teraz z tym gównem musimy się męczyć.

Marek: – Słyszeliśmy, że nie mamy żadnych systemów, żadnych procedur. Ale gdy wysłali nam własne procedury, zaczął się cyrk.
Byli pracownicy Suezu opowiadają o mailu wysłanym do zarządów wszystkich spółek przejmowanej firmy. Krótka, kilkuzdaniowa informacja, że od teraz cash pooling, czyli zarządzanie płynnością finansową, będzie prowadzone centralnie. W skrócie: ktoś na samej górze będzie zarządzać gotówką ze wszystkich spółek Suezu.

Darek: – Odpowiedzieliśmy, że wszystko rozumiemy, ale brakuje dwóch rzeczy. Po pierwsze, konieczna jest procedura, jak to ma faktycznie funkcjonować, bo kilkuzdaniowy mail to za mało. Po drugie, należy zdjąć dotychczasową odpowiedzialność z zarządów naszych spółek, które z mocy prawa odpowiadały za majątek. Czyli: jeśli od dziś ktoś obcy zarządza składnikiem majątku spółki, jakim jest gotówka, to proszę wziąć na siebie tę odpowiedzialność jako właściciel.

Procedura przychodzi po tygodniu. 

Marek: – Otwieram mejla, czytam i oczom nie wierzę. Nie wiem, co mnie podkusiło, dwa pierwsze zdania wkleiłem do Google’a. Gdzie mnie przekierowało? Do Wikipedii! Zaczęliśmy z kolegą już dokładnie sprawdzać, akapit po akapicie. Słowo w słowo, nawet przecinki – wszystko się zgadzało.

Robert: – Na drugiej czy trzeciej stronie tekstu z Wikipedii przeszli na inny, przeklejony ze strony poradnikprzedsiebiorcy.pl.

Dorwać sygnalistę

O przypadkach zastraszania i poniżania pracowników w Polsce wie centrala firmy w Niemczech. Byli pracownicy Suezu informowali o nich  polską tzw. oficer etyczną firmy. Ta przygotowała list przewodni. Przetłumaczona na angielski korespondencja na przełomie sierpnia i września 2021 r. trafiła do Niemiec – do prawników Grupy Schwarz, działu compliance i szefów działu HR.

Marek: – Jaka była reakcja centrali? List z Polski podpisali nasza oficer etyczna i nasza szefowa HR [już nie pracują w firmie – red.]. Reakcją była zgoda na zwolnienie oficer etycznej i dwa spotkania z szefową polskiego HR, o których dowiedzieliśmy się po fakcie. Najpierw, w piątek, z Niemiec przyjechał dyrektor HR Grupy Schwarz i poza firmą spotkał się z kadrową. Ta powtórzyła mu wszystko, co znalazło się w przekazanej korespondencji. Niemcy przyjechali z tłumaczem przysięgłym, bo uznali, że to ważne i delikatne sprawy. Przyjechali szybko. We wtorek poszło do centrali pismo, już w piątek pojawił się szef HR. Podczas spotkania nasza kadrowa została poinformowana, że za kilka dni zjawi się w Polsce osobiście Gerald Weiss [bezpośredni przełożony Thomasa Sroki – red.].

Kadrowa spodziewała się, że powstanie oficjalna komisja, że przeprowadzi rozmowy z poszkodowanymi. Tymczasem Niemcy zaproponowali jej okrągły stół, przy którym miałaby usiąść z Geraldem Weissem i prezesem Sroką. Kobieta odpisała, że nie zgadza się na taką formę spotkania, na pewno nie na konfrontację z prezesem Sroką. 

Ostatecznie Sroki na spotkaniu nie było. Weiss mówił, że jest wzburzony historią, że to niezgodne ze standardami. Jednocześnie tłumaczył Thomasa Srokę – wziął na siebie dużo obowiązków, mogło go do przerosnąć, jest zestresowany.

Kobieta pytała, czy Sroka wie, że to ona jest sygnalistką. „Oczywiście, że wie” – usłyszała. To był dla niej szok. Kobieta nie mogła poradzić sobie z tą informacją. Napisała maila, że czuje dyskomfort, że nie wyobraża sobie dalszej pracy ze Sroką. Wspomniała, że zastanawia się nad złożeniem wypowiedzenia. Odpowiedź przyszła szybko: firma przyjmuje jej wypowiedzenie.

Nowe myślenie dla czystego jutra

List od kadrowej nie był pierwszym sygnałem, że w przejmowanym Suezie źle się dzieje. Pod koniec lipca Thomas Kyriakis (szef całego PreZero) i Gerald Weiss byli dwa dni w Polsce.

Marek: — Stałem na parkingu i rozmawiałem z naszym byłym już członkiem zarządu i dyrektorem finansowym, gdy wjechał samochód ze Sroką i Weissem. Powiedziałem: „Złap gdzieś Weissa i opowiedz mu wszystko!”. Tak się stało. Weiss mówił, że jest wzburzony tym, co słyszy. Poza tym nie było innej reakcji.

28 stycznia 2022 r. zadaliśmy pytania polskiemu oddziałowi PreZero w Warszawie oraz centrali firmy w Niemczech. PreZero Polska na nasze pytania w wyznaczonym terminie nie odpowiedziało. Lukas Mikolajczyk, rzecznik prasowy centrali firmy w niemieckim Neckarsulm odpisał, że firma PreZero to synonim bezpiecznego i pełnego szacunku środowiska pracy. Oraz, że firmie jest znany list od polskiej oficer etycznej, który trafił do niemieckiej centrali w sierpniu 2021 r.

Mikolajczyk pisze, że list był przedmiotem dyskusji na najwyższym szczeblu. Sytuacja była analizowana jesienią 2021 r. Jej ocena ujawniła panujące w firmie nastroje i pokazała, że dalsza praca nad dostosowaniem sytuacji po połączeniu firm może przynieść korzyści. „Każda fuzja jest wyzwaniem dla pracowników i kierownictwa. Żałujemy, jeśli w procesie komunikacji, pracownicy byli źle zrozumiani” – pisze rzecznik PreZero.

W odpowiedzi czytamy ponadto, że firma gwarantuje bezpieczne środowisko pracy dla wszystkich zatrudnionych. I dlatego nie komentuje indywidualnych kwestii kadrowych, które pozostają poufne. Nie komentuje również tego, co było przedmiotem dyskusji podczas wewnętrznych spotkań firmy. „W każdym procesie integracji powołuje się agentów zmiany [osoby odpowiedzialne za stworzenie warunków sprzyjających wdrażaniu zmian – red.] z obu łączących się firm. Pracownicy mogą im bezpiecznie zgłaszać wątpliwości” – pisze Mikolajczyk.

Na końcu dodaje, że firma mocno inwestuje w Polsce, gdzie zatrudnia 3,7 tys. osób. Oraz, że PreZero bardzo zależy na polskim rynku. 

Kto staje się lepszym?

Dopiero dwa tygodnie po zadaniu przez nas pytań o sytuację w polskim oddziale PreZero, odzywa się Jolanta Słowińska z PR-owej agencji 24/7 Communication, która obsługuje spółkę. Przysyła oświadczenie miejscami wręcz identyczne, jak odpowiedź Mikołajczyka z Niemiec. W skrócie: firma spełnia wysokie standardy, jeśli padły jakieś brzydkie słowa, to najpewniej „podczas warsztatów integracyjnych i innych spotkań”. Polska firma przeszła audyt i wypadła w nim nader pozytywnie, pod adresem dyrektora zarządu nie pojawiały się dotąd skargi, a jeśli ktoś się poczuł urażony, to firma przeprasza, nie było takiego zamiaru.

Gdzieś między wersami o chwalebnym wizerunku spółki, niemal drobnym drukiem przemycona jest informacja: PreZero wyznaczyła w firmie osoby, do których pracownicy mogą „bezpiecznie zgłaszać swoje obawy w przypadku odczuwania dyskomfortu”.

Według naszych informacji z PreZero odeszło wielu pracowników – w warszawskiej centrali firmy pracowało wcześniej ok. 100 osób. Dziś, jak mówią dalej tam zatrudnieni, została jedna czwarta. Według nich kluczowe działy firmy: controllingu finansowego, controllingu operacyjnego, wyspecjalizowany w gospodarce odpadami dział prawny, dział IT, centralny dział handlowy i realizacji kluczowych kontraktów albo w ogóle przestały działać, albo działają w ograniczonym zakresie.

Nasi rozmówcy opowiadają, że w nowym PreZero nie przyjęła się żadna procedura z Suez i żaden z 2,7 tys. pracowników przejętej firmy nie pełni istotnego stanowiska w połączonej organizacji.

Ludzie, z którymi rozmawiamy, do dziś nie założyli byłemu czy jeszcze obecnemu pracodawcy spraw w sądzie pracy. Część z nich dlatego, że związana jest formą wypowiedzenia, która uniemożliwia taki ruch. Część dlatego, że według prawników sądy pracy nie rozpatrują pozwów zbiorowych w takich sprawach.

Ostatnio korytarze biur i pomieszczeń socjalnych w polskim oddziale PreZero zostały oklejone plakatami z optymistycznym i zachęcającym hasłem: „Kto przestał stawać się lepszym, przestał być dobrym”.

*Imiona bohaterów zostały zmienione

FRONTSTORY.PL

Magazyn Fundacji Reporterów

CZYTAJ WIĘCEJ